Czy dobry szachista może być dobrym pokerzystą?

Poker i szachy to dwie dyscypliny, które, wbrew pozorom, łączy dość wiele. Obydwie odbywają się przy stole i nie wymagają intensywnej aktywności, jak na przykład w przypadku sportów piłkarskich, od których kompletnie różnią się dynamiką (a czasem jej brakiem). Także osoby uprawiające te sporty odznaczać się muszą innymi cechami, niż piłkarze lub tenisiści. Jaki powinien być dobry pokerzysta i jakie są predyspozycje do bycia dobrym szachistą? I czy wreszcie można świetnie radzić sobie w obydwu tych dyscyplinach?

Pokerowa twarz, czyli cechy dobrego pokerzysty

Określenie “pokerowa twarz” jest jasne – chodzi o umiejętność zachowania wyrazu twarzy, z którego nie można niczego się dowiedzieć. Nie widać na niej emocji, strachu ani stresu. Żaden z graczy nie jest w stanie “przeczytać”, jakie kart może mieć konkurent. I to właśnie ta zdolność do ukrywania emocji jest jedną z kluczowych cech dobrego pokerzysty. Kolejnymi są błyskotliwość, wysokie zdolności matematyczne i świetna pamięć.

Podobnie jest z szachistami. Opanowanie i przewidywanie posunięć przeciwnika, wrodzony instynkt, umiejętność zapamiętania wielu możliwych zagrań, analiza wszelkich możliwych schematów – do tego potrzeba wysokich zdolności logicznych i taktycznych. Niektórzy gracze opanowali je do perfekcji, co przynosi im ogromne pieniądze i świetne wyniki w turniejach. I nie tylko im, bo i ich kibicom. Można się o tym przekonać jednocześnie czerpiąc satysfakcję z zabawy w serwisach bukmacherskich. (A korzystając do tego ze specjalnych programów marketingowych – zabawy jest jeszcze więcej, co oferuje kod promocyjny forBET, STS czy Fortuna).

Raz szachista, raz pokerzysta?

Z pokerem czy szachami jest – pod pewnymi względami – tak, jak w innych sportach. Po pewnym czasie, po szczycie kariery, następuje jej załamanie. Pojawiają się nowi, młodzi zawodnicy, starsi nie są już tak skoncentrowani, zaczynają być coraz bardziej przewidywalni. Nigdy nie jest jednak powiedziane, że po błyskotliwej karierze w jednym sporcie, nie można przejść do innego – nawet zgoła odmiennego. Przykładem na polskim boisku jest choćby fantastyczna kariera Adama Małysza, który przez lata triumfował jako skoczek, by ostatecznie zostać kierowcą rajdowym. Choć w jednym sporcie radził sobie zdecydowanie lepiej, to także i w drugim odnosił spore sukcesy.

Mając na uwadze potrzebne predyspozycje, powiedzieć można, że szachista ma szanse być dobrym pokerzystą, a pokerzysta – świetnym szachistą. W istocie często przedstawiciele tych dyscyplin pasjonują się i jedna, i drugą.

Wybitny amerykański pokerzysta – Brandon Adams – stwierdził w jednym ze swoich artykułów, że szachiści umiejętnościami o niebo przewyższają pokerzystów. “Gary Kasparov w okresie swojej szczytowej formy, nigdy nie znalazły analogicznego i skupiającego je talentu przy zielonym stole” – pisał dla magazynu “Bluff”. Jeśli zatem szczytowa forma pokerzysty przypada w okolicach 19-nastki (jak szacuje Adams), to znaczy być może, że lepiej najpierw być pokerzystą, a potem szachistą?

Gary Kasparov tytuł szachowego mistrza świata zdobył jako 22-latek, ale mecze o mistrzostwo wygrywał jeszcze w 1995 roku, mając 32 lata. Będąc więc już w wieku pokerowego emeryta, świetnie radził sobie jako szachista. Być może dlatego, że poker jest grą wymagającą znacznie więcej pod względem psychiki. Ale przecież w sporcie o czymkolwiek trudno jest przesądzać. Nawet mimo geniuszu i wysokich umiejętności, trudno wszystko przewidzieć. Czasem przydaje się i łut szczęścia. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.